Go to full page →

Rozdział 44 — Przywództwo S3 492

Bracie A.:

Twoje doświadczenie w zakresie kierownictwa dwa lata temu było dla twego dobra i spełniło zasadniczą rolę dla ciebie. Miałeś wtedy znacznie przesadzony i niewłaściwy pogląd na indywidualną niezależność i prawo do prywatnego osądu. Takie stanowisko doprowadziło cię do skrajności. Uważasz że masz światło i dowody dla samego siebie dotyczące swoich obowiązków. S3 492.2

Ujrzałam że osąd człowieka nie może być poddany osądowi jakiegokolwiek innego człowieka. Lecz kiedy są to decyzje rady Generalnej Konferencji [zjazd delegatów], która jest największym autorytetem jaki Bóg ma na ziemi, prywatny osąd i indywidualne rady muszą być podporządkowane. Twym błędem było stałe utrzymywanie prywatnego zdania przeciwko głosowi największego autorytetu Pana na ziemi. Po tym jak zdecydowałeś się działać samodzielnie i po tym, jak twoje działanie stało się przeszkodą dla dzieła, przyszedłeś do Battle Creek w odpowiedzi na powtarzane i pilne wezwanie Generalnej Konferencji. Stanowczo twierdziłeś że postępujesz zgodnie ze swym przekonaniem odnośnie swych obowiązków. Stałe zachowanie swej własnej niezależności uznałeś za cnotę. Wydaje się jednak że nie miałeś prawdziwego poczucia władzy jaką Bóg dał swemu zborowi w głosie delegatów Generalnego Zjazdu. Uznałeś że przez wezwania czynione wobec ciebie przez Generalne Zgromadzenie, skłaniany jesteś do podporządkowania się jedynie człowiekowi. Zgodnie z tym objawiałeś niezależność butnego ducha a wszystko to było bardzo złe. S3 492.3

Bóg dał ci cenne doświadczenie w tym czasie, które było wartościowe dla ciebie i które wydatnie rozszerzyło twój sukces jako sługi Chrystusa. Twa pyszna i nieustępliwa wola została pokonana. Przeżyłeś prawdziwe nawrócenie. To doprowadziło do zastanowienia się i postawienia ciebie na kierowniczym stanowisku. Twoje zasady wobec przywództwa są właściwe lecz nie stosujesz ich właściwie. Gdybyś dał głos postanowieniom delegatów Generalnej Konferencji i pozwolił władzy w zborze wstawić się w miejsce jakie ty dałeś mojemu mężowi, wówczas nie odnaleziono by żadnego błędu w twoim stanowisku. Lecz ty bardzo błądzisz oddając pod osąd umysłu jednego człowieka ten autorytet i wpływ jaki Bóg dał swemu zborowi — Generalnej Konferencji. S3 493.1

Kiedy władza jaką Bóg dał zborowi jest udzielana jednemu człowiekowi i kiedy przydaje mu się autorytet osądzania innych umysłów, wówczas zmieniony zostaje właściwy porządek biblijny. Szatan będzie na takiego człowieka działał zwodniczo i podstępnie, gdyż wie że przez taki umysł może dotrzeć do wielu. Twoje stanowisko na temat przywództwa będzie właściwe jeśli oddasz najwyższemu zorganizowanemu autorytetowi w zborze to co dajesz jednemu człowiekowi. Bóg nigdy nie działa tak aby można było się domyślać że Jego dzieło nosi cechy właściwego zrozumienia i rady jednego człowieka. S3 493.2

Wielkim powodem, dla którego bracia B. i C. w chwili obecnej są tak słabi w doświadczeniu jakie powinni teraz posiadać, jest to że nie mieli zaufania do siebie. Unikali odpowiedzialności ponieważ wtedy objawione zostałyby ich ułomności. Bardzo pragnęli aby mój mąż ich prowadził i niósł za nich odpowiedzialność i aby był rozumem dla nich i osądem. Ci bracia są słabi tam gdzie powinni być silni. Nie ośmielali się iść za własnym niezależnym osądem bo mogliby się pomylić i być za to zganieni ale byli szybkimi do tego aby wzywać do odpowiedzialności mojego męża gdyż sądzili że widzą błędy w jego postępowaniu. Nie nieśli brzemienia wraz z nim. Stale się zwracali do mojego męża składając na niego odpowiedzialność, która powinna być rozdzielona pośród nich aż ich kwalifikacje stały się słabe tam gdzie powinni być silni. Są moralnie słabymi zamiast być potężnymi filarami w sprawie Bożej. S3 493.3

Ci bracia nie mają wzajemnego zaufania ani zaufania że Bóg poprowadzi ich naprawdę jeżeli pójdą za światłością jaką On im dał. Bóg nigdy nie pragnął aby silni poprzez doświadczenia niezależni ludzie o wysokim poziomie umysłowym polegali na innych prosząc o pomoc tak jak bluszcz potrzebuje dębu aby się piąć. Wszystkie trudności, niepowodzenia, zmagania i rozczarowania, jakie Boży słudzy spotykają w aktywnej działalności, wzmocnią ich tylko w kształtowaniu właściwego charakteru. Przez używanie własnych sił umysłu, przeciwności z jakimi się spotykają dadzą im tylko pozytywne błogosławieństwa. Posiądą psychiczne i duchowe siły, których będą używać w ważnych sytuacjach z sukcesem. Nauczą się ufności do samych siebie i posiądą zaufanie do własnego doświadczenia że Bóg ich naprawdę prowadzi i nimi kieruje. A kiedy spotkają się z niebezpieczeństwem i prawdziwym lękiem duszy będą musieć zastanowić się i uświadomić sobie potrzebę modlitwy by postępować rozumnie aby dzieło Boże rozwijało się. Stwierdzą wówczas że konflikt i trudności wzywają ich do doświadczeń w wierze i zaufaniu w Boga, do pewności która rozwija moc. Na naszej drodze stale pojawiają się trudności, które stwarzają konieczność stawienia im czoła. Wówczas mamy używać naszych zdolności a byłyby pozostawione w bezruchu gdyby nie naciski potrzeb dzieła Bożego. To daje zróżnicowane doświadczenie a ludzie o ograniczonym rozumowaniu nie mogą przyjąć tego do świadomości. S3 494.1

Bóg użyje do swego dzieła i chwały ludzi pełnej mocy i sławy. Są to ci, którzy doświadczyli przeciwności, kłopotów i przeszkód. Bracia B. i C. mogli zamienić swoje porażki w zwycięstwa lecz zamiast tego unikali odpowiedzialności tam gdzie mogli odpowiedzieć za swoje pomyłki i błędy. Ci zacni bracia zaniedbali zdobycie wiedzy, która nie jest do zdobycia żadnymi innymi środkami jak: czytanie, studiowanie lub inne okoliczności. S3 494.2

Ty bracie A. posiadałeś siłę aby nieść niektóre z odpowiedzialności. Bóg przyjął twoją wytężoną pracę i pobłogosławił wysiłki. Dopuściłeś się pewnych błędów lecz z powodu niektórych zaniedbań nie powinieneś znieważać ich swoją mądrością ani przestać ufać w Bożą moc. Nie byłeś chętny i gotowy brać na siebie odpowiedzialność. Posiadasz wrodzone skłonności do unikania ich i wybierania łatwiejszego stanowiska. Chcesz pisać i urzeczywistniać swoje duchowe zdolności tam gdzie nie ma jakiś specjalnych żywotnych interesów. Popełniłeś błąd polegając na mym mężu aby mówił co masz robić. To nie jest zadanie jakie Bóg powierzył memu mężowi. Powinieneś sam szukać tego co masz do zrobienia i nieść samodzielnie brzemię dzieła. Bóg będzie błogosławił cię w takim wypadku. Musisz nieść obowiązki w łączności z dziełem Bożym zgodnie ze swym własnym najlepszym osądem. Musisz się strzec aby twój pogląd nie był pod wpływem opinii innych. Jeżeli okaże się że popełniłeś błędy, twoim obowiązkiem jest zmienić je w zwycięstwa przez unikanie ich w przyszłości. Czekając na to aby ktoś ci powiedział co masz robić nigdy nie osiągniesz doświadczenia koniecznego dla jakiejkolwiek ważnej pozycji. S3 495.1

To samo odnosi się do tych wszystkich, którzy stoją na innych pozycjach zaufania wobec urzędów w Battle Creek. Nie mają być oni przekonywani ani rozpieszczani, ani nie należy im pomagać na każdym kroku ponieważ nie uczyni ich to ludźmi zdolnymi do objęcia ważnych stanowisk. Przeciwności umacniają człowieka. Nie pomaganie lecz trudności, konflikty, zmagania czynią człowieka moralnie silnym. Zbyt wielka wygoda, unikanie odpowiedzialności przynoszą osłabienie, skarłowacenie tych, którzy powinni być odpowiedzialnymi ludźmi, pełnymi moralnej siły i pewnych duchowych mięśni. S3 495.2

Ludzie, którzy powinni być tak wierni w każdym niebezpieczeństwie jak igła magnetyczna kompasu wiernie wskazuje biegun, staną się niewydajni w swych wysiłkach kiedy stronią od krytyki i unikają odpowiedzialności z obawy przed popełnieniem błędu. Ludzie o wielkich zdolnościach umysłowych są niemowlętami w dyscyplinie gdyż są zbyt tchórzliwi by brać brzemię jakie powinni nieść. Zaniedbują możliwość stania się wydajnymi. Zbyt długo ufali jednemu człowiekowi, który za nich planował i za nich myślał, podczas gdy sami byli już zdolni do czynienia w dziele Bożym czegoś samodzielnie. Duchowe braki spotykają nas na każdym kroku, wszędzie. Ludzie, którzy są zadowoleni pozwalając innym planować i myśleć za siebie, nie są w stanie sami tego czynić, nie są w pełni rozwinięci. Gdyby pozostawiono ich samym sobie aby planowali dla siebie, okazałoby się że są zdolni, rozważni i kalkulujący. Lecz kiedy wchodzi w grę dzieło Boże, rzecz ma się całkiem inaczej, tracą prawie wszystkie zdolności. Zadowoleni są z pozostawania niekompetentnymi i niewydajnymi a inni muszą planować i myśleć za nich. Niektórzy ludzie wydają się być całkowicie niezdolni by określić ścieżkę dla samych siebie. Czy muszą zawsze polegać w swym planowaniu i nauce na innych, którzy stają się dla nich rozumem i autorytetem? Bóg wstydzi się za takich żołnierzy. Nie przysporzy mu honorów każdy czyn w Jego dziele, którym są zajęci, nie więcej niż maszyny. S3 495.3

Pilnie poszukiwani są samodzielnie pracujący ludzie pełni zapału, nie tacy którzy są zmienni i dają się formować jak kit. Osoby, którym trzeba przygotowaną pracę włożyć do ręki, które chcą zrobić tylko dokładnie określoną ilość pracy za ustalone wcześniej wynagrodzenie, które pracują tylko według określonego schematu unikając wysiłku szkolenia samego siebie i polepszenia pracy, tacy nie są ludźmi, których Bóg wzywa do pracy w Jego dziele. Człowiek, który nie potrafi dopasować swoich zdolności do prawie każdej sytuacji, gdy pojawi się potrzeba, nie jest człowiekiem odpowiednim na nasz czas. Ludzie, których Bóg chce połączyć ze swoim dziełem, nie mogą być ludźmi ospałymi, niedbałymi, bez mięśni lub moralnej siły charakteru. Tylko przez stałą i wytrwałą pracę człowiek może być zdyscyplinowany do niesienia części dzieła Bożego. Ci ludzie nie powinni zniechęcać się jeżeli okoliczności i otoczenie nie jest sprzyjające. Nie powinni porzucać swych celów i upadać dopóki nie pokonają wszelkiej wątpliwości że nie mogą już nic więcej uczynić dla honoru Boga i dobra dusz. S3 496.1

Są ludzie, którzy łudzą się że w innych okolicznościach wykonaliby o wiele więcej dobrego a przy tym nie wykonują nic i nie wykorzystują swych zdolności do działania tam gdzie Opatrzność ich umieściła. Ludzie mogą tworzyć okoliczności lecz okoliczności nie powinny mieć wpływu na człowieka. Człowiek może wykorzystać okoliczności jako narzędzie swej działalności. Nigdy nie powinien pozwolić na to aby okoliczności nim rządziły. Obecnie potrzebna jest samodzielność wszystkich i indywidualna siła. Nie ma potrzeby pozbywania się własnej woli i charakteru lecz powinniśmy je jednak formować, oczyszczać i ulepszać. S3 497.1

Ujrzałam że obowiązkiem mojego męża jest odłożenie odpowiedzialności, które inni chętnie by mu pozostawili zaoszczędzając sobie dużo przykrości. Jasny osąd i czysta spostrzegawczość mego męża, które zostały osiągnięte poprzez ćwiczenie i doświadczenie, doprowadziło go do wzięcia na siebie tak wielkiej ilości odpowiedzialności i ciężarów, które inni powinni nieść. S3 497.2

Bracie A., jesteś zbyt powolny, powinieneś zdobyć w tym zakresie lepsze kwalifikacje. Dzieło Boże potrzebuje ludzi, którzy szybko reagują i działają właściwie w odpowiednim czasie i z odpowiednią siłą. Jeśli będziesz czekał aby każdy kłopot zmierzyć i zbadać każdą trudność z jaką się spotykasz, uczynisz niewiele. Spotykać się będziesz z przeciwnościami na każdym kroku i musisz zdecydowanie zwalczać je, w przeciwnym razie one zwalczą ciebie. S3 497.3

Czasami różne drogi i cele, różne sposoby działania są połączone ze sprawą Bożą i one wpływają na umysł ale właśnie tu w tym punkcie potrzebne jest najdokładniejsze rozróżnianie. I jeżeli cokolwiek może być uczynione dla osiągnięcia celu to musi być to zrobione we właściwym momencie. Najmniejsze wahania zostaną spostrzeżone od razu będzie to przyjęte “odpowiednio” dla danej sprawy. Długie zwlekanie męczy aniołów. Bardziej nawet usprawiedliwione jest podjęcie złej decyzji niż trwanie w niezdecydowaniu wahając się to w jedną to w drugą stronę. Większe kłopoty wynikają z takiego niezdecydowania i wątpliwości niż ze zbyt szybkiego działania. S3 497.4

Ujrzałam że największe zwycięstwo i najstraszliwsze porażki są tuż przed nami. Bóg wymaga zdecydowanego działania i w porę. Zwlekanie, wątpliwości, wahania i brak decyzji często dają wrogowi przewagę. Mój bracie, musisz się zreformować. Działanie w porę świadczy dobrze o prawdzie. Zwycięstwa często są utracone na skutek zwlekania. W tym dziele będą występować kryzysy. Zdecydowane i właściwe działanie w odpowiednim czasie da wspaniałe i właściwe rezultaty i zwycięstwa podczas gdy zwlekanie i zaniedbywanie powoduje wielkie szkody i bezcześci Boga. Szybkie działanie w krytycznym momencie często rozbraja wroga i jest on zaskoczony i zwyciężony ponieważ spodziewał się że będzie miał dość czasu na wykonanie swoich planów i zwodniczych działalności. S3 498.1

Bóg potrzebuje ludzi takich, którzy przywiązani są do Jego dzieła w Battle Creek, którzy mają zdecydowany osąd, których umysły, gdy jest to konieczne, będą działać błyskawicznie. Największe zdecydowanie jest potrzebne w godzinie niebezpieczeństw i nieszczęść. Każdy plan musi być dobrze obmyślany aby osiągnąć dobre rezultaty a mimo to, kiedy będziemy zwlekać może to spowodować zupełnie odwrotne skutki i wspaniały cel, jaki mógłby być uzyskany, zostanie stracony z powodu braku szybkiego przewidywania i zdecydowanego działania. Ćwiczymy się w przewidywaniu aby przezwyciężać niezdecydowanie. Teraz są czasy, w których uwaga i rozwaga są konieczne a pochopność byłaby głupotą. Lecz nawet tutaj wiele zostaje utracone na skutek zbytniego ociągania się. Ostrożność jest konieczna do pewnego stopnia lecz zastanawianie się i zabezpieczanie w szczególnych okolicznościach będą o wiele bardziej zgubne niż przegrana wskutek gwałtowności. S3 498.2

Mój bracie, musisz kształtować w sobie zdecydowanie. Odrzuć zwyczaj zwlekania. Jesteś powolny i bojaźliwy. Musisz odrzucić to wąskie pojmowanie sposobów działania bo jest ono niewłaściwe. Kiedy niewiara opanowuje cię, twoja praca jest tak powolna i niezdecydowana że sam nie możesz niczego dokonać i jesteś przeszkodą dla innych. Wyszukujesz tylko trudności i wątpliwości lecz nie starasz się ani nie masz odwagi aby te trudności przezwyciężać czy odpierać wątpliwości. W chwilach takich potrzebujesz oddać się Bogu. Potrzebujesz pewnego i silnego charakteru a nie upartości i zatwardziałości. Ta powolność i ospałość jest jednym z największych braków twojego charakteru i stoi na przeszkodzie twojej użyteczności. S3 498.3

Twoja powolność w decydowaniu w dziele Bożym jest czasem bolesna. Nie jest to potrzebne. Odpowiednie i zdecydowane działanie może przynieść wspaniałe rezultaty. Chętnie pracujesz jeśli masz ochotę i humor i widzisz jasno co ma być wykonane lecz nie jesteś taką korzyścią dla dzieła Bożego jak byś mógł być gdybyś zdecydowany był w krytycznych momentach przezwyciężać chwiejność. Ten defekt, dopóki nie zostanie przezwyciężony, będzie przyczyniał się w momentach największych kryzysów do nieszczęścia dla dzieła Bożego i twojej własnej duszy. Punktualność i zdecydowane działanie we właściwym czasie musisz w sobie wykształcić albowiem nie posiadasz tych cech. W walce i boju wśród narodów często więcej można osiągnąć przez dobre planowanie z błyskawiczną akcją niż przez poważne śmiertelne potykanie się z wrogiem. S3 499.1

Zdolność do czynienia biznesu, załatwiania w pośpiechu, a mimo to załatwiania go uczciwie, jest nadzwyczajną zdolnością. Mój bracie, odczuwałeś że twoja ostrożność, wahające się postępowanie jest pochwały godną cnotą a nie złem i tak się też łudziłeś. Lecz to co Pan mi pokazał w tej sprawie to leniwe poruszanie się z twej strony bardzo przeszkadzało dziełu Bożemu i powodowało że wiele rzeczy nie zostało zrobionych, które powinny były być wykonane w sposób zdecydowany i zaraz. Będzie ci trudno obecnie dokonać zmiany w twoim charakterze jakiej wymaga od ciebie Bóg ponieważ trudną sprawą dla ciebie jest być dokładnym, zdecydowanym, punktualnym. Kiedy kształtuje się charakter czy zwyczaje, wtedy trudno jest pozostawić zło i być zdecydowany w działaniu. Powinieneś uświadomić sobie wartość czasu. Nie możesz być usprawiedliwiony za pozostawienie najważniejszych chociaż nieprzyjemnych zadań w nadziei pozbycia się ich lub sądząc że staną się one mniej nieprzyjemne podczas gdy swój czas oddajesz na uciechy i zajęcia nie obciążające cię tak bardzo. Najpierw powinieneś wykonać pracę, która musi być wykonana i która obejmuje żywe interesy dzieła a tę mniej ważną pozostawić gdy podstawowe zostaną wykonane. Dokładność i zdecydowanie w Bożym dziele są cechami podstawowymi. Zwlekanie jest faktycznie porażką. Chwile są złotem, powinny być przeznaczone do najlepszego pożytku. Ziemskie związki i osobiste interesy zawsze powinny stać na drugim miejscu. Nigdy dzieło Boże nie powinno być wystawione na szkodę z powodu naszych ziemskich przyjaciół i drogich krewnych. S3 499.2

“I rzekł do drugiego: Pójdź za Mną! Ale on rzekł: Panie dopuść mi pierwej odejść i pogrześć ojca mego. Ale mu Jezus rzekł: Niechaj umarli grzebią umarłych swoich. A ty poszedłszy, opowiadaj królestwo Boże. Rzekł też i drugi: Pójdź za mną. Pójdę za tobą Panie! Ale mi pierwej dopuść pożegnać się z tymi, którzy są w domu moim. Rzekł do niego Jezus: Żaden któryby przyłożył rękę swoją do pługa a oglądałby się nazad, nie jest sposobny do królestwa Bożego”. Łukasza 9,59-62. S3 500.1

Żadne ziemskie więzy, żadne ziemskie sprawy nie powinny ani na moment ważyć się na wadze przeciwko obowiązkom wobec dzieła Bożego. Jezus odłączył się od wszystkiego aby zbawić upadły świat i oczekuje od nas wszystkich całkowitego oddania się Jemu. Dla interesu Bożego dzieła koniecznym jest przynosić ofiary. Poświęcenie uczuć jest najbardziej bolesną sprawą jakiej się od nas wymaga lecz mimo to jest to małe poświęcenie. Posiadasz wielu przyjaciół i jeżeli serce jest poświęcone, nie będziesz czuł że czynisz jakieś poświęcenie. Nie zostawisz żony wśród pogan. Nie jesteś wzywany aby iść na palącą żarem afrykańską pustynię albo odwiedzać więzienia i zwalczać trudności na każdym kroku. Zwracaj zawsze uwagę na twoje postępowanie i uczyń aby twoje wysiłki i osobiste względy łączyły się z twymi pracami dla sprawy Bożej. On wymaga bezinteresownej ochotnej posługi. Możesz wszystko to robić a mimo to wykonywać obowiązki wobec swojej rodziny lecz ona niech stanowi sprawę drugorzędną. S3 500.2

Mój mąż i ja sama także popełniliśmy błędy że braliśmy na siebie odpowiedzialność jaką inni powinni nieść. Na początku dzieło potrzebowało człowieka, który by zdecydowanie wykonywał obowiązki i przewodził walcząc z błędami i pokonując przeciwności. Mój mąż niósł największe brzemię i spotykał się z największym sprzeciwem. Ale kiedy staliśmy się dobrze zorganizowani jako zbór, wielu ludzi zostało wybranych do pracy na odpowiedzialnych stanowiskach, wówczas nadszedł odpowiedni czas dla mojego męża aby przestał już działać jako jeden człowiek, który nosił tak wiele ciężarów. Ta odpowiedzialność wymagała więcej niż jednego człowieka. I tutaj uczyniony został błąd przez jego braci, którzy nalegali aby dalej niósł brzemię samotnie przez następne lata. Powinien odłożyć te ciężary już lata wcześniej i powinny być one podzielone na innych ludzi, którzy pracowaliby w interesie prawdy. Szatan był bardzo zadowolony mając umysł tylko jednego człowieka, który kierował umysłami i planami tych, którzy wierzą w prawdę. S3 501.1

Mój mąż często jest sam widząc potrzeby dzieła Bożego, podejmując konieczne i zdecydowane działanie. Jego duchowni bracia przywódcy nie byli słabymi pod względem intelektualnym ale brakowało im życzliwego i ochotnego wzięcia na siebie pozycji jaką zajmował mój mąż. Często zachowywali się jak sparaliżowani w niesieniu brzemienia i odpowiedzialności dzieła gdzie nikt sam nie wytrzymał bez silnych nerwów i mięśni. Mój mąż czasami wyglądał na surowego i wypowiadał się gwałtownie. Kiedy widział innych jak unikają odpowiedzialności, a którzy mogliby dzielić jego brzemię, to gniewało go do głębi serca i przemawiał impulsywnie. Ten los stworzyli mu bracia, nie Pan. Jego życie było niewiele lepsze od życia niewolnika. Stałe troski, kłopoty oraz przemęczenie nie były dostrzegane przez jego braci. Prowadził życie bez przyjemności a nieszczęście jego powiększało się przez narzekanie swych braci kaznodziei, którzy zaniedbali robienia tego co powinni. Podwójnie przestępowali zakon przyrody. Kiedy jego bracia wyszukiwali jego błędy i w tym, że czynił zbyt wiele, nie przychodzili do niego aby wziąć na siebie część odpowiedzialności lecz chętnie czynili go odpowiedzialnym za wszystko. Nie było nikogo by pomógł nieść to brzemię. Gdyby jego bracia kaznodzieje pielęgnowali ochotę do niesienia brzemion, mój mąż nie musiałby wykonywać tak wiele koniecznej pracy, którą widział i uważał że nie może być zaniedbana. S3 501.2

Bóg nie pozwolił aby życie mego męża skończyło się haniebnie. Wspomagał go. Lecz człowiek, który wykonuje podwójną pracę, to znaczy pracę dwóch lat w jednym roku, pali swoją świecę życia po dwóch końcach. Mój mąż ma jeszcze pewną pracę do wykonania, którą powinien był wykonać lata temu. Miałby teraz mniej zmartwień i kłopotów, mniej odpowiedzialności życia, byłby gotowy do odpowiedzialności, delikatniejszy i lepszy oraz szlachetniejszy do ostatniego przemienienia. Miałby teraz siły. Nie powinien był pozwolić aby odpowiedzialność za dzieło tak ciężko na nim spoczywało lecz powinien pozostawić to i zostać uwolnionym od tego a wówczas uprzedzenia i podejrzenia jego braci nie zakłócałyby jego pokoju. S3 502.1

Bóg zezwolił aby cenne światło prawdy z Jego słowa rozjaśniało umysł mego męża. Mógł przekazywać promienie światła jakie płynęły od Jezusa na innych przez nauczanie i pisanie. Lecz kiedy dokładano mu obowiązków w dziele Bożym, został odsunięty od przywilejów używania swego pióra i głoszenia ludowi. S3 502.2

Odczuwał że został wezwany przez Boga aby stał w obronie prawdy, aby napominał czasem surowo tych, którzy w dziele Bożym nie postępowali sprawiedliwie. Ciężar trosk i choroby często powodowały zniechęcenie i czasami widział sprawę przesadnie w niewłaściwym świetle. Jego bracia nadużywali jego słów i zdecydowanego działania co kontrastowało z ich ociężałym działaniem i zawężonymi planami. Przypisywali memu mężowi motywy, których nie posiadał. Wielka różnica między nimi wydawała się jak otchłań a to wszystko mogło być łatwo pokonane gdyby ci ludzie skierowali swe zainteresowanie i sercem włączyliby się w budowę i rozwój cennej sprawy Bożej. S3 502.3

Moglibyśmy rozprzestrzeniać stałe wpływy w tych naszych miejscowościach w prowadzeniu dzieła co spowodowałoby pomyślność naszych Instytucji. Lepiej byłoby gdyby postępowanie tych, którzy nie pełnili swych obowiązków lecz poddawali się pokusie, i tych, których droga napotyka na stałe przeszkody, skierowali się ku naszym najżarliwszym wysiłkom dla pomyślności Bożej sprawy. To zmuszałoby nas do szukania schronienia gdzieś w innym miejscu gdzie moglibyśmy pracować dla lepszego rozwoju z mniejszym niebezpieczeństwem że zostaniemy zgnieceni pod ciężarami dzieła. Wielką wolność dał nam Bóg wraz z ludem w Battle Creek. Kiedy przybyliśmy na to miejsce ubiegłego lata nasza praca zaczęła się z wielką żarliwością i taka jest od chwili obecnej. Jednak kłopoty i trudności przychodziły jedne po drugich i zmuszało nas to do właściwego działania w dziele Bożym. S3 503.1

Pan ukazał że brat D. mógłby być człowiekiem na to miejsce gdyby został pokornym ufającym w Bożą siłę i ujął się o to zadanie. Bóg nie uczynił żadnego błędu ani nie wybrał złego człowieka. Przez pewien czas brat D. interesował się szczerze i działał jak ojciec w Instytucie Zdrowia. Lecz zaczął się wywyższać, stał się samowystarczalny. Przyjął zły kierunek postępowania. Poddał się pokusie. Usprawiedliwienia jakie czynili szefowie za swoje zaniedbania obowiązków, były wszystkie złe. Przerzucanie odpowiedzialności na brata i siostrę White świadczy przeciwko nim. Zaniedbywali swe obowiązki bo były one dla nich nieprzyjemne. S3 503.2

Ujrzałam że potrzebna jest pomoc na wybrzeżu Pacyfiku lecz Bóg nie chce abyśmy brali na siebie odpowiedzialność i znosili trudy jakie należą do innych. Możemy pozostać jako doradcy i pomagać im naszymi wpływami i radami. Możemy wiele wykonać jeżeli nie będziemy przytłoczeni ciężarami, które inni powinni nieść, a co dla nich jest ważne, aby mogli uzyskać konieczne doświadczenie. Mamy ważne sprawy do opisania na temat, czego bardzo potrzebuje lud. Posiadamy cenne światło na temat biblijnych prawd, o których powinniśmy mówić ludziom. S3 503.3

Ujrzałam że Bóg nie pragnie aby mój mąż nosił ciężary jakie niósł przez ostatnie pięć miesięcy. Jednak duża część działalności w związku z dziełem Bożym spoczęła na nim. To spowodowało trudności, osłabienie nerwowe i ogólne wyczerpanie, które było powodem zniechęcenia oraz depresji. Dzieło od początku cierpiało na brak harmonijnego działania ze strony braci. Jego bracia kaznodzieje umiłowali komfort i wygodę. Nie nieśli odpowiedzialności takiej, dzięki której mogliby znaleźć się na najbardziej odpowiedzialnym stanowisku, odpowiednio do interesów dzieła Bożego w obecnym czasie. Usprawiedliwiali swe zaniedbania w niesieniu odpowiedzialności tym że obawiali się skutków niedbałego postępowania. S3 503.4

Religia jaką wyznajemy jest zabarwiona naszymi cieleśnie usposobionymi skłonnościami i temperamentem dlatego najważniejszym jest aby słabe niekorzystne punkty naszego charakteru były osłabione a silne cechy charakteru i kwalifikacje wzmocnione przez ćwiczenie. Lecz niektórzy kaznodzieje i bracia nie uczynili tego co mogli uczynić aby dało to mojemu mężowi wystarczającą zachętę i pomoc w wysiłku niesienia niektórych odpowiedzialności w kierowaniu i działaniu w sprawie Bożej. Jego współpracownicy nie poruszali się spoglądając na Boga w poszukiwaniu światła dla swych obowiązków, które mieli wykonać. Nie postępowali według tego jak im otwierał drogę, nie radzili się wspólnie przy układaniu planów i nie współpracowali z Bogiem. S3 504.1

Od przyjazdu do Michigan ubiegłego lata, Pan szczególnie błogosławił działalności mego męża. Był wspomagany w bardzo widoczny sposób w pracy, której potrzebę tak bardzo odczuwano. Gdyby ci, którzy złączeni byli z nim, obudzili się, dostrzegli i zrozumieli potrzebę dzieła Bożego na ostatnim zgromadzeniu obozowym w Michigan, to wiele rzeczy dotychczas niezrobionych zostałoby wykonanych. Zaniedbano jednak wyjście naprzeciw potrzebom tej możliwości. Gdyby brat A. radośnie utwierdzał się w Bogu, chodził w świetle, był gotów widzieć co ma być zrobione i wykonał to z radością, bylibyśmy teraz o wiele dalej zaawansowani w naszej działalności, o kilka miesięcy wcześniej moglibyśmy rozpocząć wydawanie literatury na wybrzeżu Pacyfiku. Bóg nie może być wielbiony przez popadanie w smutek i pozostawanie w mrokach. Światłość naprawdę świeci chociaż my możemy nie uświadamiać sobie jego błogosławieństwa. Lecz jeżeli wytężymy wszystkie siły w kierunku światła i jeżeli będziemy posuwać się do przodu aby je otrzymać, to otrzymamy i wkrótce wyjdziemy z ciemności i zobaczymy światłość wszędzie wokół nas. S3 504.2

Na naszym ostatnim zgromadzeniu obozowym aniołowie Boży w specjalny sposób zstąpili w mocy aby pocieszyć, uzdrowić i pobłogosławić zarówno mego męża jak i brata Waggonera. Zostało tam osiągnięte cenne zwycięstwo, które nigdy nie powinno stracić swego wpływu. Ujrzałam że Bóg w najbardziej znaczący sposób dał memu mężowi dowody swej miłości i troski a także swej wspomagającej łaski. Uszanował jego zapał i oddanie dla Jego dzieła. To zawsze powinno prowadzić ku pokorze i wdzięczności ze strony mego męża. S3 505.1

Bóg potrzebuje ludzi zdecydowanych. Będzie miał ludzi, którzy będą tak wierni jak igła magnetyczna wierna jest biegunowi, kiedy potrzebne są ważne i szybkie decyzje. Potrzebni są ludzie, którzy odrzucą osobiste zainteresowania tak jak Zbawiciel odrzucił je dla jednego wspaniałego celu jakim jest zbawienie dusz. Szatan igra z ludzkim umysłem kiedy tylko stwarza mu się jakąś okazję. Wykorzystuje każdą chwilę i każde miejsce, w którym może dokonać zwodzeń na swoją korzyść i spowodować najwięcej szkody sprawie Bożej. Zaniedbanie tego czego wymaga Bóg abyśmy wykonali dla Jego sprawy, będzie grzechem jaki nie może być usprawiedliwiony w żadnych okolicznościach i warunkach gdyż Jezus uczynił zabezpieczenie dla wszystkich i w każdej okoliczności. S3 505.2

Mój bracie, w wykonaniu dzieła Bożego znajdziesz się w różnych okolicznościach, które będą wymagały od ciebie opanowania, samokontroli lecz które zakwalifikują cię potem do pracy w różnych sytuacjach. Wówczas będziesz mógł działać samodzielnie bez kłopotu. Nie możesz nisko oceniać swoich możliwości działania w sytuacjach praktycznego życia. S3 505.3

Kiedy uświadomisz sobie swoje niedoskonałości, staraj się natychmiast je usunąć. Nie ufaj innym, którzy podtrzymują twe ułomności i poruszają się obojętnie jak gdyby chodziło o sprawę mało ważną i uważają że jaki jesteś takim musisz pozostać. Za wszelką cenę staraj się odrzucić te braki abyś mógł być doskonały w Jezusie, któremu nic nie brakowało. S3 506.1

Jeżeli zbyt wysoko będziesz oceniał siebie to dojdziesz do wniosku że twe wysiłki mają wiele większą cenę niż mają rzeczywiście i popadniesz we własną niezależność, która graniczy z arogancją. Jeżeli jednak popadniesz w drugą skrajność i zbyt nisko będziesz oceniał siebie stając się niewolnikiem, będziesz postępował jako niewolnik i w ten sposób ograniczysz swój wpływ jaki mógłbyś mieć dla dobra. Powinieneś unikać obu tych skrajności. Uczucia i okoliczności nie powinny tobą kierować. Możesz kształtować własną ocenę, która uchroni cię od obu tych skrajności. Możesz starać oceniać się właściwie co także ochroni cię od skrajności. Możesz być poniżany bez poświęcenia respektu do samego siebie czy osobistej niezależności a twoje życie wówczas będzie miało wielki wpływ na sprawy tych, którzy są na wyższym poziomie życia i na niższych jego szczeblach. S3 506.2

Bracie A., twoje niebezpieczeństwo polega na pozostawianiu pod wpływem różnych opinii. Twoje działania są zdecydowanie praktyczne, docierające do sedna i ostre. Poddajesz ludzi bardzo surowym testom i wymaganiom co jest czasem konieczne lecz twoje postępowanie jest przeważnie takie i to może szkodzić twoim wysiłkom i wpływom jeżeli nie połączysz go ze zmiękczającą zachęcającą łaską Ducha Bożego. Pozwalasz słowom twych bliźnich, bliskich i szczególnych przyjaciół wpływać na twoje decyzje i propozycje. Darzysz ich zaufaniem, zbyt szybko przyjmujesz ich punkt widzenia jako swój a to często wiedzie cię na manowce. Musisz być uważny. Rodziny w _____, które są blisko spokrewnione, mają pewny wpływ. Twój osąd, wpływ i punkt widzenia wpływają na nich a oni wpływają na ciebie lecz silny prąd tych wpływów popchnie ciebie w złym kierunku jeśli wszyscy się nie ukorzycie i nie oddacie Bogu. Wszystkie elementy tych rodzinnych związków są niezależne. Dopóki nie zostaną zrównoważone i kontrolowane przez Ducha Bożego, będą miały skłonności do skrajności. S3 506.3

Nigdy, przenigdy nie ulegaj wpływom raportów. Niech nigdy twoje zachowanie nie będzie pod wpływem twych najdroższych krewnych i bliskich. Nadszedł czas, kiedy potrzebna jest największa mądrość i ona musi być ćwiczona w odniesieniu do sprawy i dzieła Bożego. Potrzebny jest rozsądek aby wiedzieć kiedy mówić a kiedy zachować milczenie. Chęć uzyskania czyjejś sympatii prowadzi często do braku rozsądku i dalekosiężnych skutków nierozwagi kiedy otwieramy swoje uczucia wobec innych. A twoje zachowanie często wywołuje sympatię podczas gdy byłoby lepiej dla ciebie gdyby tak nie było. Ważnym obowiązkiem wszystkich jest zapoznanie się ze swymi obowiązkami jakie mają na codzień i z motywami jakimi w swych poczynaniach się kierują. Każde działanie w ich życiu jest osądzane nie po wyglądzie zewnętrznym ale według motywów jakie podyktowały te działania. S3 507.1

Wszyscy powinni strzec swych zmysłów aby szatan nie zapanował nad nimi, to są bowiem aleje prowadzące do duszy. Dla siebie możemy być surowymi lecz musimy być bardzo ostrożni aby innych ludzi nie popychać do desperacji. Niektórzy myślą że brat White jest zbyt surowy gdy przemawia i w zdecydowany sposób napomina innych. Wypomina to co widzi złego u ludzi i mówi o tym co uważa za słuszne. Jest w niebezpieczeństwie ten, który przy swoim sposobie napominania nie pozwoli sobie zwrócić uwagi lecz niektórzy z tych, którzy narzekają na jego sposób napominania, używają bardziej ciętego potępiającego języka nie zważając na to że mówią te słowa wobec zgromadzenia i uważają że czynią dobrą robotę przynosząc swym duszom ulgę. Lecz aniołowie Boży nie zawsze aprobują taką działalność. Jeżeli brat White wywołuje u kogoś poczucie że nie czyni dobrze, jeżeli jest zbyt surowy wobec kogoś i potrzebna mu jest rada aby postępował delikatniej, o ileż bardziej potrzebne jest braciom kaznodziejom odczucie niesolidności w wywoływaniu cierpienia w całym zgromadzeniu z powodu ciętych napomnień i silnych oskarżeń gdzie winy spoczywają na niewinnym i niewinny cierpi z winnym. S3 507.2

Dawanie upustu swojej goryczy w czasie dużego zgromadzenia, napadanie na każdego, jest gorsze, o wiele gorsze, aniżeli pójście do pojedynczych osób i osobiste ich napominanie że zrobiły coś niedobrego. Agresywny wywyższający siebie sposób mowy na dużych zgromadzeniach ma o wiele poważniejszy charakter w oczach Boga aniżeli dawanie osobistego indywidualnego napomnienia gdyż liczba osób jest mniejsza a krytyka bardziej jawna. Łatwiejszą sprawą jest dawać wyraz swoich uczuć wobec zgromadzenia gdzie jest wielu obecnych aniżeli iść do błądzącego i osobiście, szczerze i otwarcie przedstawić mu jego złe postępowanie. Lecz wnoszenie do domu Bożego silnych emocji przeczyło niektórym osobom i czynienie wszystkich niewinnych winnymi cierpienia, jest sposobem działania jakiego Bóg nie popiera gdyż czyni to więcej szkody aniżeli pożytku. Zbyt często było tak że krytyka i oskarżenia przedstawiane były komuś przed całym zgromadzeniem. To nie dodaje mocy duchowi miłości u braci. Takie postępowanie nie czyni duchowymi i nie wiedzie ku świętości i niebu lecz zaszczepia w sercach ducha nienawiści i zgorzknienia. Takie surowe ceremoniały, które kruszą pychę człowieka są czasami konieczne aby obudzić, zaalarmować i przekonać. Dopóki jednak nie mają znamienia że są podyktowane Duchem Bożym, czynią o wiele więcej szkody niż dobra. S3 508.1

Ujrzałam że postępowanie mojego męża nie zawsze było doskonałe. Błądził w narzekaniu i zbyt surowych napominaniach. Lecz z tego co widziałam wnioskuję że nie był aż w tak dużym błędzie w tym względzie jak inni sądzą, jak się czasem obawiałam. Job nie był rozumiany przez swoich przyjaciół. Zrzucił na nich ich napomnienia. Przekazał im że chociaż bronią Boga przez wyznanie swej wiary w Niego i swej świadomości grzechu, on [Job] posiada o wiele głębszą i rzetelniejszą wiedzę o tym niż oni kiedykolwiek mieli. “Przykrymi cieszycielami wy wszyscy jesteście” była jego odpowiedź na krytykę i ocenę. “Azażbym ja tak mówił jako wy, gdybyście wy byli na miejscu moim, azaż bym zbierał przeciwko wam słowa i kiwałbym nad wami głową swoją?” Lecz on oświadcza że nie uczyni tego. “Owszem bym was posilał ustami memi, a ruchanie warg moich ulżyłoby boleści waszych”. Joba 16,2-5. S3 508.2

Bracia i siostry będący przy zdrowych zmysłach okazują wąskie poglądy. Patrząc na sprawę powierzchownie, na zewnętrzne pozory, mogą próbować pomóc rozwiązywać problemy, o których nie mają właściwego pojęcia. Ich ograniczone doświadczenia nie potrafią zmierzyć uczuć duszy, która została przynaglona Duchem Bożym, która czuje do głębi żarliwość i niepojętą miłość i zaangażowanie dla dzieła Bożego i dla ludzi. Nie potrafią wczuć się w duszę, której głębokości nigdy nie doświadczyli. Ci ograniczeni ludzie nie nieśli brzemienia dzieła ani nawet nie próbowali go podnieść. S3 509.1

Niektórzy krótkowzroczni, mało doświadczeni przyjaciele, nie potrafią w swym wąskim spojrzeniu doceniać czynów tego, który jest w bliskim kontakcie i jedności z Chrystusem i pracuje dla zbawienia innych. Jego motywy są dla nich niezrozumiałe dlatego wypaczają jego czyny ci, którzy mieliby być jego przyjaciółmi. Gdyby Job prosił żarliwie, zostałby uwolniony od swoich przyjaciół. Bóg wziął sprawę w swoje ręce. Jego cierpliwość była surowo doświadczona lecz kiedy Bóg przemówił, wszystkie jego drobne i małoznaczące sprawy zostały zmienione. U Boga nie mają znaczenia samousprawiedliwienia, którymi Job musiał się bronić przed osądzaniem swoich przyjaciół. On nigdy nie myli się w osądzie, nigdy nie błądzi. Pan powiedział do Joba: “Przypasz jako mąż biodra twoje”, a Job słyszy Boży głos zaraz po tym jak jego dusza korzy się w poczuciu swej grzeszności i mówi przed Bogiem: “Przetoż żałuję i pokutuję w prochu i popiele”. Joba 38,3; 42,6. S3 509.2

Kiedy Bóg przemówił, mój mąż wysłuchał Jego głosu ale osądzanie i krytykowanie ze strony jego nierozsądnych przyjaciół było wielką dla nich próbą. Jeśli jego bracia byliby w takich samych okolicznościach i nieśli odpowiedzialność jaką on niósł przy tak małej zachęcie i pomocy, wówczas może byliby w stanie zrozumieć jak trzeba by pomóc, jak pocieszać, jak błogosławić bez zadawania cierpień przypominaniem mu krytyki i osądzania, na które nie zasłużył. S3 509.3

*****