Loading...
Larger font
Smaller font
Copy
Print
Contents

Świadectwa dla zboru I

 - Contents
  • Results
  • Related
  • Featured
No results found for: "".
  • Weighted Relevancy
  • Content Sequence
  • Relevancy
  • Earliest First
  • Latest First
    Larger font
    Smaller font
    Copy
    Print
    Contents

    Rozdział 6 — Nadejście doświadczeń

    Ostrożnie i ze drżeniem zbliżaliśmy się do czasu,*Rok 1843, według kalendarza żydowskiego, trwał od 21 marca 1843 do 21 marca 1844. Ci, którzy przyjęli adwentową wiarę, oczekiwali w tym roku przyjścia Jezusa Chrystusa. kiedy spodziewano się przyjścia naszego Zbawiciela. Jako jego lud szczerze szukaliśmy dróg oczyszczenia naszego życia abyśmy byli gotowi kiedy przyjdzie, wyjść mu na spotkanie. Mimo sprzeciwu pastorów i kościołów, w Beethoven Hall w mieście Portland był tłok całą noc. Duże zgromadzenia miały miejsce szczególnie w niedziele. Starszy Stockman był człowiekiem bardzo pobożnym. Miał słabe zdrowie ale kiedy stawał przed ludźmi, zdawał się wznosić ponad niepewność fizyczną, a jego twarz była rozpromieniona świadomością że naucza świętej prawdy Bożej.S1 48.2

    W jego słowach była uroczysta przenikająca moc, która trafiała do wielu serc. Niekiedy wyrażał gorące życzenie, aby mógł dożyć chwili, gdy będzie mógł powitać Zbawcę przychodzącego na obłokach. W czasie jego posługi Duch Boży nawrócił wielu grzeszników i doprowadził ich w objęcia Chrystusa. W prywatnych domach różnych części miasta odbywały się wciąż nabożeństwa. Ich rezultaty były jak najlepsze. Wiernych zachęcano do pracy dla przyjaciół i krewnych a ilość nawróconych pomnażała się z dnia na dzień.S1 48.3

    Wszystkie klasy społeczeństwa gromadziły się tłumnie na nabożeństwach w Beethoven Hall. Bogaci i biedni, wysoko i nisko urodzeni, duchowni i świeccy, wszyscy z różnych powodów chcieli sami usłyszeć wykład o powtórnym przyjściu Jezusa. Wielu przychodzących wracało rozczarowanych z powodu braku choćby stojącego miejsca. Porządek nabożeństwa był prosty. Wygłaszano zazwyczaj krótką naukę a następnie czas przeznaczony był na ogólne napominanie. Jak na taki tłum, zachowywano zazwyczaj najdoskonalszy spokój. Pan kontrolował ducha opozycji a jego słudzy wyjaśniali w tym czasie powody swojej wiary. Czasem narzędzie było słabe lecz Duch Boży dodawał wagi i mocy jego prawdzie. W zgromadzeniu wyczuwało się obecność aniołów i codziennie przybywała pewna liczba wyznawców do małej grupy wiernych.S1 49.1

    Pewnego razu, kiedy starszy Stockman wygłaszał kazanie, starszy Brown — pastor baptystów — którego nazwisko było już tu wcześniej wspomniane, siedział za biurkiem i słuchał kazania z ogromnym zainteresowaniem. Był głęboko poruszony i nagle śmiertelnie zbladł, zachwiał się na krześle i kiedy upadał na podłogę, starszy Stockman chwycił go w ramiona. Położył go na kanapie za biurkiem gdzie leżał on bez sił do końca tego rozważania.S1 49.2

    Później, kiedy wstał z twarzą wciąż bladą lecz rozpromienioną światłem słońca sprawiedliwości, dał bardzo głębokie i wywołujące wrażenie świadectwo. Wydawało się że otrzymał namaszczenie z góry. Zazwyczaj mówił powoli z przekonaniem w sposób całkowicie pozbawiony podniecenia. Teraz, kiedy ostrzegał grzeszników i swoich braci pastorów aby odsunęli niedowiarstwo, przesądy i chłodną formalność, i aby na podobieństwo szlachetnych Berejczyków zwrócili się do świętych pism, by porównując je upewnili się czy rzeczy tak się mają, jego uroczyste odmierzone słowa miały nową moc. Błagał obecnych tam pastorów aby nie czuli się zranieni bezpośrednim i dobitnym sposobem w jaki starszy Stockman zaprezentował poważny i interesujący wszystkie umysły temat.S1 49.3

    Powiedział on: “Chcemy dotrzeć do ludzi, chcemy aby grzesznicy zostali uświadomieni i aby szczerze pokutowali zanim nie będzie dla nich za późno na zbawienie, żeby później nie narzekali że ‘żniwo przeminęło, lato się skończyło, a my nie jesteśmy zbawieni’. Bracia w kaznodziejstwie mówią, że nasze strzały uderzają w nich. Czy będą łaskawi usunąć się spomiędzy nas a ludzi i czy pozwolą nam dotrzeć do serc grzeszników? Jeżeli sami wystawiają się na cel to nie powinni skarżyć się z powodu ran które otrzymują. Stańcie z boku, bracia kaznodzieje, a nie zostaniecie zranieni!”S1 50.1

    Opowiedział swoje własne doświadczenie z taką prostotą i słodyczą, że wiele osób wcześniej uprzedzonych było teraz wzruszonych do łez. W jego słowach i wyglądzie odczuwało się Ducha Bożego. Odważnie i ze świętym zachwytem stwierdził, że przyjął słowo Boga jako swego doradcę, że wszystkie jego wątpliwości zostały usunięte a wiara utwierdzona. Z przekonaniem zaprosił swoich braci kaznodziejów, członków zboru, grzeszników i niewierzących do osobistego studiowania Biblii oraz usilnie ich prosił, aby nikt nie odwrócił ich od celu jakim jest upewnienie się czym jest prawda.S1 50.2

    Starszy Brown ani wtedy ani nigdy później nie zerwał związków z Kościołem Baptystów a jego lud traktował go z wielkim respektem. Kiedy skończył mówić, do powstania zostali poproszeni ci, którzy pragnęli modlić się z ludem Bożym. Setki osób odpowiedziało na to wezwanie. Duch Święty spoczął na całym zgromadzeniu. Zdawało się że niebo i ziemia zbliżają się do siebie. Spotkanie trwało do późnych godzin nocnych. Moc Pana odczuwali młodzi, starzy oraz osoby w średnim wieku.S1 50.3

    Kiedy rozchodziliśmy się różnymi drogami do domów, doszedł nas z jednej strony głos wysławiający Boga, a z innej — jak gdyby w odpowiedzi — inne głosy wołały: “Chwała niech będzie Bogu, Pan króluje!”. Ludzie szukali swoich domów ze słowami chwały na ustach a radosne odgłosy dźwięczały w spokojnym wieczornym powietrzu. Nikt z tych, którzy uczestniczyli w owych spotkaniach, nie zapomni nigdy tych scen najgłębszego poruszenia.S1 50.4

    Tylko ci, którzy szczerze kochają Jezusa, mogą właściwie oceniać uczucia tych, którzy z najwyższą tęsknotą wyglądali przyjścia Zbawiciela. Zbliżał się oczekiwany moment. Czekaliśmy na tę godzinę ze spokojem i powagą. Czas, w którym mieliśmy nadzieję Go spotkać, był blisko. Prawdziwi wyznawcy znajdowali się w słodkim stanie jedności z Bogiem. Był to przedsmak pokoju, który miał być ich udziałem kiedyś w olśniewającym przyszłym życiu. Nikt, kto doświadczył tej nadziei i ufności, nie może nigdy zapomnieć tych cennych godzin wyczekiwania.S1 51.1

    Sprawy ziemskie zostały w większości odłożone na kilka tygodni na bok. Dokładnie badaliśmy każdą myśl i uczucie naszego serca jakbyśmy byli na łożu śmierci i mieli za kilka godzin na zawsze zamknąć oczy na ziemskie sceny. Nie przygotowaliśmy na to wielkie wydarzenie “szat wniebowstąpienia”, czuliśmy potrzebę wewnętrznego dowodu na to że jesteśmy przygotowani na spotkanie z Chrystusem a naszymi białymi szatami były czyste dusze i charakter oczyszczony z grzechu odkupiającą krwią naszego Zbawiciela.S1 51.2

    Ale czas oczekiwania minął. Była to pierwsza ciężka próba jakiej zostali poddani ci, którzy wierzyli i mieli nadzieję że Jezus zstąpi z nieba na obłokach. Rozczarowanie oczekującego ludu Bożego było ogromne. Szydercy triumfowali i pozyskiwali słabych i tchórzliwych do swego grona. Wydawało się że niektórzy, posiadający pozornie prawdziwą wiarę, byli wcześniej z nami tylko ze strachu. Teraz, z upływem czasu, powracała im odwaga i śmiało dołączyli do szyderców ogłaszając że tak naprawdę to nigdy nie dali się nabrać by uwierzyć naukom Millera, tego szalonego fanatyka. Inni, którzy z natury byli ustępliwi lub niezdecydowani, po cichu zdezerterowali. Myślałam o tym co stałoby się z tymi słabymi i zmiennymi gdyby Chrystus przyszedł. Wyznawali, że kochają Jezusa i pragną jego przyjścia, ale kiedy on nie zjawił się, to zdawało się, że bardzo im ulżyło i powrócili do stanu beztroski i lekceważenia prawdziwej religii.S1 51.3

    Byliśmy wielce rozczarowani ale nie porzuciliśmy naszej wiary. Wielu wciąż trzymało się nadziei że skoro słowo Pana było pewne, to nie mogło nas zawieść, a więc Jezus nie odłożył swego przyjścia na długo. Czuliśmy że spełniliśmy swój obowiązek. Żyliśmy zgodnie z naszą cenną nauką i wiarą, i choć byliśmy rozczarowani to nie ogarnęło nas zniechęcenie. Znaki czasu wskazywały że koniec wszystkich rzeczy jest blisko, że musimy uważać i być gotowi w każdej chwili na przyjście naszego Pana. Musimy czekać z nadzieją i ufnością nie zaniedbując zgromadzania się w celu nauczania, zachęty i pocieszenia, aby nasze światła mogły stale jasno świecić w ciemnościach świata.S1 52.1

    Obliczenie czasu było tak proste i jasne, że nawet dzieci mogły je zrozumieć. Od daty dekretu króla Persji, o czym czytamy w Księdze Ezdrasza 7 rozdziale, że został wydany w 457 r. p.n.e., do roku 1843, upłynęło owe 2300 lat z Daniela 8,14. Zgodnie z tym, w końcu tego roku oczekiwaliśmy przyjścia Pana. Byliśmy gorzko rozczarowani gdy rok minął a Zbawiciel nie przyszedł.S1 52.2

    Początkowo nie zauważono, że gdyby dekret nie wyszedł na początku 457 roku p.n.e., to 2300 lat nie zakończyłoby się pod koniec 1843 roku. Gdy upewniono się, że dekret został wydany pod koniec 457 roku p.n.e., stwierdzono, że proroczy okres musi sięgać schyłku 1844 roku. Zatem widzenie o czasie nie zwlekało, chociaż wydawało się że tak jest. Nauczyliśmy się polegać na rachubach proroczych: “Gdyż widzenie dotyczy oznaczonego czasu i wypełni się niezawodnie. Jeżeli się odwleka, wyczekuj go gdyż na pewno się spełni, nie opóźni się”.S1 52.3

    Bóg sprawdził i wypróbował swój lud przemijaniem czasu w 1843 roku. Błąd jaki został popełniony w rozpoznaniu proroczych okresów, nie od razu został odkryty. Nie odkryli go ani ci, którzy pilnie badali Biblię ani uczeni, którzy nie zgadzali się z poglądami oczekujących na przyjście Chrystusa. Uczeni orzekli, że pan Miller miał słuszność w swoich obliczeniach dotyczących rachuby czasu, aczkolwiek dyskutowali z nim nie wierząc w wydarzenie, które miało ukoronować ten okres. Ale zarówno oni jak i czekający lud Boży popełniali wspólny błąd w kwestii interpretowania tego czasu.S1 52.4

    Wierzymy całkowicie w to, że Bóg w swojej mądrości zaplanował aby jego lud spotkało to rozczarowanie, aby odsłonić serca i wyjawić prawdziwe charaktery tych, którzy wyznawali że z radością oczekują przyjścia Pana. Ci, którzy przyjęli poselstwo pierwszego anioła (Objawienie 14,6-7) z powodu strachu przed przyszłym gniewem sądów Bożych a nie dlatego że ukochali prawdę i pragnęli dziedziczyć królestwo niebiańskie, ukazali się teraz w prawdziwym świetle. Byli jednymi z pierwszych, którzy wyszydzali rozczarowanych prawdziwie wierzących i wyczekujących na pojawienia się Jezusa.S1 53.1

    Ci, którzy byli rozczarowani, nie pozostali długo porzuceni w ciemnościach. Badając z gorącą modlitwą okresy prorocze i idąc śladem proroczego pióra, znaleziony został błąd związany z opóźnianiem się czasu. W radosnym oczekiwaniu na przyjście Chrystusa, ta pozorna zwłoka proroctwa nie została wzięta pod uwagę i dlatego była tak bolesną i nieoczekiwaną. A jednak próba ta była konieczna aby prawdziwych wyznawców rozwinąć i umocnić w prawdzie.S1 53.2

    Nasze nadzieje skupiały się teraz wokół przyjścia Pana w 1844 roku. Był to także czas poselstwa drugiego anioła, który leciał środkiem nieba i wołał wielkim głosem: “Upadł, upadł wielki Babilon, to wielkie miasto”. Wieść tę słudzy Boży zaczęli głosić latem 1844 roku. Pod jej wpływem wielu opuściło upadłe kościoły. W związku z tą wieścią powstał krzyk o północy (patrz Mateusza 25,1-13): “Oto Oblubieniec idzie, wyjdźcie mu na spotkanie”. W każdej części ziemi rozbłysły światła tego poselstwa i okrzyk ten pobudził tysiące wierzących. Poselstwo to szło z miasta do miasta, od wsi do wsi i w najdalsze regiony kraju. Dotarło zarówno do uczonych i utalentowanych, jak i do skromnych i pokornych.S1 53.3

    Był to najszczęśliwszy rok mojego życia. Serce miałam przepełnione radosną nadzieją ale odczuwałam jednocześnie wielką litość i trwogę gdy patrzyłam na zniechęconych i nie mających nadziei w Jezusie. Zjednoczyliśmy się jako lud w szczerej modlitwie o prawdziwe doświadczenie i nieomylny dowód Bożej aprobaty.S1 54.1

    Potrzebowaliśmy wiele cierpliwości ponieważ i szyderców było wielu. Często witano nas pogardliwymi uwagami nawiązując do naszego poprzedniego rozczarowania. “Jeszcze nie wznieśliście się w górę? Kiedy zamierzacie się unieść?” Takie ubliżające uwagi rzucali nam nasi ziemscy znajomi a nawet rzekomi chrześcijanie, którzy wierzyli Biblii a jednak nie zdołali nauczyć się z niej wielkich i ważnych prawd. Wydawało się, że ich zaślepione oczy widzą tylko niewyraźne i odległe znaczenie w poważnym ostrzeżeniu, że Bóg “wyznaczył dzień, w którym sądzić będzie świat” oraz w zapewnieniu, że święci zostaną pochwyceni aby spotkać się w powietrzu z Panem.S1 54.2

    Ortodoksyjne kościoły używały wszelkich środków aby zapobiec rozprzestrzenianiu się wiary w rychłe przyjście Chrystusa. Na spotkaniach nie oszczędzano nikogo kto odważył się wspominać o nadziei rychłego przyjścia Chrystusa. Rzekomi miłośnicy Jezusa z pogardą odrzucali wiadomość że Ten, którego uważają za najlepszego przyjaciela, wkrótce ma ich odwiedzić. Byli zdenerwowani i zagniewani na tych, którzy głosili wieść o jego przyjściu, którzy cieszyli się z tego, że wkrótce ujrzą go w chwale na obłokach.S1 54.3

    Każdy moment wydawał się najważniejszy. Czułam że wykonujemy dzieło dla wieczności i że niedbali oraz nie wykazujący zainteresowania byli w największym niebezpieczeństwie. Moja wiara nie była niczym zaćmiona. Przywłaszczyłam sobie cenne obietnice Jezusa. On powiedział swoim uczniom: “Proście a otrzymacie”. Mocno wierzyłam w to że o cokolwiek bym nie prosiła to zgodnie z wolą Bożą otrzymam na pewno. Zastygłam w pokorze u stóp Jezusa a moje serce było zgodne z jego wolą.S1 54.4

    Często odwiedzałam rodziny i zagłębiałam się w szczerej modlitwie z tymi, którzy byli przygnieceni strachem i zwątpieniem. Moja wiara była tak silna że nigdy nawet przez moment nie wątpiłam że Bóg wysłuchuje moje modlitwy i bez żadnego wyjątku błogosławieństwo Boże i pokój Jezusa spoczywały na nas jako odpowiedź na nasze pokorne prośby, i serca zrozpaczonych zostały napełnione jasną radością i nadzieją.S1 55.1

    Badając pilnie nasze serca i czyniąc pokorne wyznanie, doszliśmy z modlitwą do oczekiwanego czasu. Każdego ranka czuliśmy że naszą pierwszą pracą ma być znalezienie pewności że nasze życie było prawe przed obliczem Bożym. Wzrosła nasza troska o siebie nawzajem. Dużo się modliliśmy tak za siebie jak i jeden za drugiego. Zbieraliśmy się w sadach i zagajnikach aby zjednoczyć się z Bogiem i ofiarować mu nasze prośby. Otoczeni przez jego dzieła pełniej odczuwaliśmy jego obecność. Radość wypływająca ze zbawienia była nam bardziej potrzebna niż jedzenie i picie. Jeżeli chmury kładły się cieniem na nasze umysły, nie odważyliśmy się spocząć, dopóki nie zostały one rozproszone przez świadomość przyjęcia nas przez Boga.S1 55.2

    Zdrowie miałam w bardzo złym stanie, płuca były poważnie zajęte i zawodził mnie głos. Duch Boży spoczywał na mnie często z wielką mocą a moje słabe ciało ledwie mogło znieść chwałę Bożą, która przepełniała moją duszę. Wydawało mi się, że oddycham atmosferą nieba i radowałam się nadzieją rychłego spotkania z moim Odkupicielem i wiecznego życia w świetle jego oblicza.S1 55.3

    Oczekujący lud Boży zbliżał się do godziny, w której mieli nadzieję osiągnąć pełnię radości z przyjścia Zbawcy. Ale czas znowu minął a przyjście Jezusa nie nastąpiło. Ciężko było na nowo podejmować troski życia, o których sądziliśmy że zostały już na zawsze odłożone. Gorzkie było to rozczarowanie spadające na małe stadko, którego wiara była tak silna a nadzieja tak ogromna. Ale byliśmy zaskoczeni tym, że mimo wszystko czuliśmy się tak bardzo wolni w Panu i że tak mocno podtrzymywała nas jego siła i łaska.S1 55.4

    Jednakże doświadczenie poprzedniego roku powtórzyło się w dużo większym stopniu. Duża część odrzuciła swoją wiarę. Niektórzy, bardzo mocno ufający temu proroctwu, byli teraz tak głęboko zranieni w swojej dumie, że mieli ochotę uciec z tego świata. Skarżyli się tak jak Jonasz na Boga i wybierali raczej śmierć niż życie. Ci, którzy zbudowali swoją wiarę na dowodach innych a nie na słowie Bożym, byli teraz równie gotowi powtórnie zmienić swoje poglądy. Hipokryci, mający nadzieję oszukać Pana i samych siebie swoją fałszywą pokutą i poświęceniem, teraz czuli się uwolnieni od zagrażającego niebezpieczeństwa i otwarcie sprzeciwiali się naukom i wierze, o której niedawno głosili że ją kochają.S1 56.1

    Słabi i nikczemni zjednoczyli się w twierdzeniu że nie może być więcej strachu i ponownego oczekiwania. Czas minął, Pan nie przyszedł i świat pozostanie taki sam przez tysiące lat. Ta druga ciężka próba odkryła ogromną ilość bezwartościowych prądów wciągniętych w silny nurt adwentowej wiary, a które przez jakiś czas płynęły razem z wierzącymi i szczerymi pracownikami.S1 56.2

    Byliśmy rozczarowani ale nie zniechęceni. Postanowiliśmy cierpliwie poddać się procesowi oczyszczenia, które Bóg uznał dla nas za konieczne i czekać z cierpliwością i nadzieją aby Zbawca wybawił swój wypróbowany i wierny lud.S1 56.3

    Byliśmy niezachwiani w wierze, że nauka o określonym czasie pochodziła od Boga. Właśnie ta wiara spowodowała że ludzie zaczęli pilnie badać Biblię odkrywając te prawdy, których przedtem nie dostrzegali. Jonasz został powołany przez Boga aby głosić na ulicach Niniwy że za czterdzieści dni miasto zostanie zniszczone, ale Bóg zaakceptował upokorzenie się mieszkańców Niniwy i przedłużył okres próby. A jednak poselstwo, które przyniósł Jonasz, pochodziło od Boga, a Niniwa została wypróbowana stosownie do jego woli. Świat patrzył na naszą nadzieję jak na złudzenie a na nasze rozczarowanie jako na nasze niepowodzenie.S1 56.4

    Słowa Zbawcy z przypowieści o złym słudze stosują się bardzo dobrze do tych, którzy wyszydzają bliskie przyjście Syna człowieczego: “Jeśliby zaś ów zły sługa rzekł w sercu swoim: Mój Pan zwleka z przyjściem, i zacząłby bić współsługi swoje, jeść i pić z pijakami, przyjdzie pan sługi owego w dniu, w którym tego nie oczekuje, i o godzinie, której nie zna. I usunie go i wyznaczy mu los z obłudnikami”.S1 57.1

    Wszędzie spotykaliśmy szyderców, o których Piotr mówił, że pojawią się w dniach ostatecznych tacy, którzy dążą za swoimi własnymi pożądliwościami i mówią: “Gdzież jest przyobiecane przyjście jego? Odkąd bowiem zasnęli ojcowie wszystko tak trwa jak było od początku stworzenia”. Ale ci, którzy oczekiwali przyjścia Pana, nie pozostali bez pociechy. Otrzymali oni cenną wiedzę w badanym słowie. Plan zbawienia stał się dla nich jaśniejszy i bardziej zrozumiały. Każdego dnia odkrywali nowe piękno w świętych stronach, wspaniałą wszystko obejmującą harmonię, gdzie jedno pismo wyjaśniało drugie a żadne słowo nie zostało użyte na próżno.S1 57.2

    Nasze rozczarowanie nie było tak duże jak uczniów. Kiedy Syn człowieczy wjeżdżał triumfalnie do Jerozolimy, spodziewali się że zostanie on koronowany na króla. Ludzie z całej okolicy zgromadzili się tłumnie i wołali: “Hosanna Synowi Dawidowemu”. A kiedy kapłani i starsi błagali Jezusa by uciszył tłum, powiedział on, że gdyby oni milczeli to kamienie musiałyby wołać albowiem proroctwo musi się wypełnić. Jednak kilka dni później ci sami uczniowie widzieli swojego ukochanego Mistrza, o którym myśleli, że będzie królował na tronie Dawida, rozciągnionego na okrutnym krzyżu, ponad szyderczymi urągającymi faryzeuszami. Ich nadzieje zawiodły a ciemności śmierci zamknęły się wokół nich.S1 57.3

    A jednak Chrystus był wierny swoim przyrzeczeniom, słodkie było pocieszenie jakie dał swojemu ludowi, a nagroda dla wiernych i lojalnych — bogata.S1 58.1

    W. Miller i zjednoczeni z nim przypuszczali że oczyszczenie świątyni, o którym jest mowa w Księdze Daniela 8,14 oznaczało oczyszczenie ziemi ogniem zanim stanie się ona mieszkaniem dla świętych. Miało to mieć miejsce przy przyjściu Chrystusa, dlatego też oczekiwaliśmy tego zdarzenia w końcu 2300 dni czyli lat. Ale po naszym rozczarowaniu gdy Pisma były starannie przeglądane i było to poprzedzone modlitwami i szczerymi dążeniami, światło rozjaśniło nasze ciemności i po okresie niepewności, wątpliwości i niepewności zostały usunięte.S1 58.2

    Teraz było pewne, że przepowiednia z Daniela 8,14 nie wskazywała na oczyszczenie ziemi ale na koniec dzieła naszego Najwyższego Kapłana w niebie, na ostateczną pokutę oraz na przygotowanie ludzi na oczekiwany dzień jego przyjścia.S1 58.3

    *****

    Larger font
    Smaller font
    Copy
    Print
    Contents